loader gif

Dwupunkt: fakty i mity

Pewnie wsadzę kij w mrowisko pisząc to, co chcę napisać, jednakowoż czuję się zobowiązana do przytoczenia pewnych faktów i obalenia mitów.

*

Niejedna osoba słyszała już o „dwupunkcie”, wiele osób zapewne nie a tę całą resztę uważa za pajaców albo odmieńców, bo „wierzą w głupoty”. Zatem rozpocznę informacyjnie, bo z wiarą nie ma to zbyt wiele wspólnego.

*

Terminu „two-point” użył Richard Bartlett w systemie jaki stworzył w oparciu o teorię pól morficznych opracowaną i opisaną przez dra Ruperta Sheldrake’a. System ten nazwał Matrycą Energetyczną i opisał nieco swoich doświadczeń w dwóch książkach. Na seminarium we Włoszech w jakim uczestniczyłam mówił otwarcie o tym, iż system matrycy skonstruował w oparciu o inspiracje właśnie wykorzystując to, że pola morficzne są zbiornikami informacji, z jakimi człowiek ma do czynienia nieustannie, które ewoluują i które można tworzyć, a także świadomie nauczyć się dokonywać wyboru, z jakim polem chcemy być w rezonansie (czyli zgodności i doświadczać informacji w nim zawartych np. lęku lub rozwoju).

*

Na zasadzie pól morficznych, czyli informacji, które powtarzane wielokrotnie zyskują na wartości, stają się coraz bardziej powszechne, działa każda tak zwana „metoda”, „technika”, „narzędzie”, ale też cały system ludzkiego i zwierzęcego funkcjonowania od biologii po psychologię. Polecam poczytać Ruperta oraz zapoznać się z „Efektem setnej małpy”.

*

„Two-point”, jak zacytuję twórcę terminu, „nie jest techniką, metodą ani narzędziem, ponieważ już samo nazwanie tego techniką buduje ograniczenia w jego stosowaniu”. Większość ludzi myśli, że to coś, czego, aby się nauczyć trzeba podążać za wskazówkami, strukturą kroków, „musieć” coś widzieć lub odczuwać. Stąd wiele wątpliwości i twierdzeń typu „nie umiem wejść w pole serca” (tak jakby to było najistotniejsze, a nie jest), czemu również nie należy nadawać negatywnej etykiety i znaczenia, ponieważ nic wtedy nie zdziałasz, bo poddajesz się zanim cokolwiek zechcesz zmienić.

*

Dwu-punkt, bo w dosłownym tłumaczeniu tak by to brzmiało, jest pewnym sposobem uchwycenia zmiany na najbardziej subtelnym poziomie jaki jest dla nas możliwy do zaobserwowania, po to, byśmy mogli dopuścić zmianę, jaka może nastąpić w naszym życiu. Często nie dopuszczamy do niej z lęku, obawy, albo uporu, bo wydaje nam się, że to, co jest jest najlepsze, jakie może być. A możemy się mylić. Niektórzy nazywają to odpuszczaniem i definiują na wiele różnych sposobów, czytaj musisz się przewrócić na łóżko. Ja się czasem przewracam, ale dla zabawy. I to jest sedno tego o czym mówimy: zabawa. Sam dwupunkt to tylko konstrukt, jak mówi twórca, który pozwala poszerzyć swoją percepcję na tyle, by pozwolić przeprogramować niekorzystne struktury informacji w nas samych, jakie doprowadzają do trudnych (z perspektywy doświadczającego) wydarzeń czy chorób.

*

Nawiązując do przeprowadzonych w 2015 roku badań nad naturą światła, jakie pokazały, że można jednocześnie uchwycić światło zachowujące się jak fala oraz materia, to człowiek również poprzez to, że emituje biofotony, na kwantowym poziomie jest strukturą świetlistą. Światło jest nośnikiem informacji. Badania Poppa pokazały jak choroba nowotworowa powoduje, że miejsca zmienione chorobowo zaburzają częstotliwość emitowanego w sposób naturalny przez nas światła. Naukowcy doszli do wniosku, że „choroba” to zaburzenia ludzkiego organizmu na poziomie kwantowym. Jesteśmy więc zbiorem fal świetlnych i informacyjnych, z czego to jak wyglądamy determinuje nie tylko DNA, ale i pole morfogenetyczne noszące informacje na temat celu każdej komórki, jaka się w nas rozwija. Dlatego ze zbioru komórek jedne wiedzą, że mają być nogami, a inne, że będą wątrobą. To są naukowe fakty i efekty powtarzalnych badań!

*

Dwu-punkt jest zatem początkiem, pewnym wybiegiem, który umożliwia poszerzenie drzwi percepcji, by przestać tkwić w marazmie, użalaniu się, chorobie lub innym programie. Daje szansę wykorzystania zharmonizowanych obu półkul i skorzystania z generatora naszej istoty, jakim jest serce. Cały system to różnego rodzaju pomysły na to, w jaki sposób można przekodować, przeprogramować niekorzystne schematy i zejść z drogi siłom natury, tudzież Absolutu, które są mądrzejsze niż nasza ograniczona świadomość skupiona ciągle na osobistej traumie.

*

I gdzie tu zabawa?

*

A no właśnie. I tu jest słynny delfin roześmiany, którego grzebie trochę spolszczone podejście do tak fajnej i fantastycznej rzeczy, jaką jest twórcza zabawa z rzeczywistością poprzez pole matrycy. Na żadnych warsztatach tak się nie uśmiałam, jak na warsztatach u Bartletta. No może na moich, kiedy miałam prawie samych mężczyzn (pozdrawiam męską grupę z Białegostoku 😊)). Polacy jak zwykle i standardowo, nie wszyscy, aczkolwiek większość, wprowadzają ogrom dramatu, traumy, oczekiwań, żądań i rozczarowań na tym polu. To z powodu naszej martyrologicznej historii i pola morficznego narodu, który po prostu świętować woli wypadki, wojny, powstania, niż jakieś bardziej radosne okazje. Nawet 11 listopada jakiś jest mroczny i poważny zawsze. Nie nasza to wina. Ale odpowiedzialność za zbiorowe pole jakie tworzymy dotyczy wszystkich.

*

Zatem nie chodzi o błagalne intencje wyzdrowień, sprzedanych mieszkań, zatrzymanych miłości. To tworzy tylko opór i jest nieporozumieniem. To wszystko jak najbardziej może się zadziać, jest możliwe i prawdopodobne, ale wtedy, kiedy nie stoisz temu uparcie na drodze. Dwupunkt może być dla zwykłego człowieka czymś o wiele więcej: to rozwój świadomości, który sprawi, że każdy twój ruch, działanie, inspiracja, będzie przepełniony duchem radości, świętowania i zdrowiem. To moment, w którym rozpoznajesz, że już nie potrzebujesz tych zabawek, by wyrównywać swoją częstotliwość do lepszej twoim zdaniem rzeczywistości, bo tworzysz w każdym tu i teraz zdrową, wolną osobistą rzeczywistość. To moment, gdzie jesteś w pełni świadomym kreatorem swojego życia. W radości i śmiechu, bo to rozluźnia i pozwala odpuścić upór, opór, napięcia i obstawanie przy tylko jednej wersji rzeczywistości. Wszystko zależy od percepcji. Jak mówi Rysiek: „zmieniając percepcję, zmieniasz doświadczenie”. Zatem to otwieranie szerzej twoich drzwi percepcji.

*

Jakie drzwi percepcji? – zapytasz.

*

Jak ostatnio mówiłam, w naszym ciele, dokładnie w mózgu, znajduje się pewien system odkryty przez naukowców i nazwany RAS. Stanowi pewien GPS mózgu, który kodujemy informacjami jakie uznaliśmy za prawdę, a wtedy mózg z otoczenia wyławia dokładnie to, czego albo szukamy, albo czego nie chcemy widzieć, bo i jedno i drugie posiada status ważności w naszym komputerze biologicznym.

*

To, co zawarte jest w podświadomości, to oprogramowanie tego GPS-a. Poprzez zabawę i rozkodowanie tego co sprawia, że w twojej percepcji mieszczą się niefajne rzeczy, zmieniasz filtr by doświadczyć zupełnie innej rzeczywistości. I to jest faktem.

*

Nie, nie odzieram dwupunktu z magii.

*

Tak jak nie uważam, że tylko robiąc – choć tu raczej chodzi właśnie o nie-robienie – dwupunkt to doświadczysz magii życia. Magii życia doświadczasz cały czas. Tak jesteś skonstruowany biologiczne, chemicznie, fizycznie, mentalnie i duchowo. Ale obrany filtr sprawia, że twój fokus nabiera barwy i tę magię stosujesz nieświadomie kierując ją w stronę rzeczy niechcianych, zamiast zachwytu, dobra czy satysfakcji, nawet wdzięczności.

*

Mnie zainteresowało to pojęcie, bo hasło brzmiało: to czego szukasz, szuka ciebie. Ja szukałam bratniej duszy. Wiedziałam, że go spotkam, że będzie podobny do mnie i nawet rok wcześniej kupiłam już dla niego amulet w Santiago de Compostela. Uznałam, że będzie szukać tego co ja, więc musi to być na takim warsztacie. Niestety, na pierwszym warsztacie go nie poznałam. Za to na ostatnim owszem. Weszłam na salę i czułam, że tam jest. Bo moje życie zawsze było pełne magii. Zawsze miałam miejsce parkingowe w godzinach szczytu, cokolwiek sobie wymyśliłam w doświadczeniu to doświadczyłam, począwszy od pytań na klasówkach a na stypendium Ministra Edukacji kończąc. To moje dziecinne kreacje. Takie sobie wybierałam. Wskazówka: bawiłam się tym. Nie podchodziłam do życia zbyt poważnie, a kiedy byłam nieustannie w wibracji radości, wdzięczności i miłości, to po prostu realizacja intencji była ekspresowa. Edit: lęk jest drugim biegunem materializacji i czego się boisz, także powołujesz do doświadczenia często przez duży fokus.

*

Życie samo w sobie jest magiczne. Wyobraź sobie, że byłeś komórką i powstałeś już wtedy, kiedy powstawała w brzuchu twojej babci twoja mama. Żyjesz we fraktalnym świecie, gdzie ludzie wychodzą z innych ludzi. Twoje myśli i emocje mają magnetyczną moc wpływania na twoje doświadczenie i rzeczywistość, ale reszta to już twoje interpretacje. Rozwijając świadomość tego, co i jak kształtuje twoje życie, uczysz się jak dokonywać tych wyborów świadomie zamiast obwiniać świat na zewnątrz.

*

Richard Bartlett mówi także, że „każda metoda działa”. Oczywiście. Dlatego, że podejmujesz intencję zmiany i to ona napędza wszystko, co robisz i czego nie powinieneś robić, by nie przeszkadzać w procesie. Moim zdaniem błędem jest nadawanie mocy narzędziu, metodzie czy czemukolwiek, bo one służyć mają do tego, byś nauczył się świadomie korzystać ze SWOJEJ mocy twórczej. To ty myślisz, czujesz, podejmujesz decyzje, a nie jakieś narzędzia.

*

Dwa rzeczone punkty występują także w Synchronizacji Kwantowej Franka Kinslowa, natomiast każdy świadomy choć odrobinę człowiek, który weźmie do rąk podręczniki uważności zauważy, że to nic innego jak poszerzone ćwiczenia UWAŻNOŚCI, okraszone po prostu naukową lub nowoczesną nomenklaturą. I to jest ok. Chodzi o to, że te narzędzia czy metody są odświeżoną i zebraną wiedzą opartą na wiedzy sięgającej Huny czy hermetyzmu. Dla mnie to wszystko bardziej filozofia życia niż magiczne narzędzia. Dla mnie one wyjaśnić odrobinę mogą to, czego doświadcza wielu ludzi od zawsze nie wiedząc dokładnie jak to działa. A działa twoja wibracja, twój fokus, twoja intencja i twoja świadomość siebie i otaczającej cię rzeczywistości.

*

O czym ludzie zapominają?

*

Często ludzie zapominają, że za każdym doświadczeniem jakie ich spotyka, czy to w relacji, chorobie, pracy, są współtwórcą. Że już wcześniej dokonywali wyborów jakie doprowadziły ich do tego miejsca. Wybory te mogły być dokonane z różnych mniej lub bardziej prawdziwych powodów, na podstawie w jakiś sposób ocenionych informacji. Zapominają, że choroba to ostatnie stadium, a np. żarli świństwa, ćpali leki, nie ruszali się po pracy, bo niestety trzeba było nakarmić pisklęta czy je odbierać ze szkoły. Więc ludzie zapominają o sobie samych, o tym co robią w każdej chwili, jaka buduje ich przyszłość i zdrowie. Nie biorą pod uwagę, że weszli sami w ten związek, że sami nie zadbali o zdrowie albo nie odeszli skądś wtedy, kiedy ciało mówiło ze stresu i nadwyrężenia dosyć, tylko sobie tak trwali. Nie pamiętają o odpowiedzialności za przeszłe decyzje i nie wiedzą, że każda decyzja mogła być spowodowana jakimś wadliwym oprogramowaniem w mózgu. Wtedy szuka się pomocy, ale to już pomoc na objawy.

*

Po co ci ten dwu-punkt?

*

Może nie być ci potrzebny, jeśli potrafisz opanować swoje emocje, wibrację, dbasz o ciało, które odpowiada ci zdrowiem, kochasz siebie i otaczają cię przez to osoby kochające ciebie, masz zaufanie do wszechświata a on obdarza cię łaskami czy wszelką obfitością. Jeśli tak jest, to nie potrzebujesz. Ale jeśli cokolwiek ci się nie podoba w twojej rzeczywistości, to ona może potrzebuje przemeblowania twojej percepcji, żebyś wykorzystał swoją twórczą moc świadomie i dostrzegł, że naprawdę możesz to naprawić. Żebyś otworzył się na inne opcje i rozwiązania, jakich nie jesteś w stanie dostrzegać, gdy jesteś skupiony na istocie problemu, choroby czy nieszczęścia.

*

Naprawdę, wiele zależy od nas. Gdy używamy swojej głowy i serca świadomie, rzeczywistość dopasowuje się do nas elastycznie i nie ma w niej miejsca na cierpienie. I to wcale nie jest tak na serio, wręcz odwrotnie. Im bardziej pozwolisz sobie na bycie Piotrusiem Panem, tym więcej dobrodziejstw i zaskoczeń, które nazwiesz cudami, bo twoja percepcja do tej pory ich nie wpuszczała.

*

Na razie to tyle. Może powrzucam fragmenty pamiętnika, żeby pokazać wam, jak ja doświadczałam testowania dwupunktu.

*

Tymczasem zapraszam na warsztaty w Lublinie w dniach 17-18 luty, gdzie nie będzie dwupunktu, ale przede wszystkim zmiana percepcji i fokusu, byś mógł zarządzać świadomie swoją rzeczywistością i ustawić kurs na cuda każdego dnia.

To proste, to możliwe, to zabawne!

Informacje: www.kwantowaakademia.com